Nie znam osoby, która nie oglądała tego anime. Bez wątpienia jest to klasyk, jeśli chodzi o swój gatunek (romans, mahou shoujo). Pierwotnie skierowana do młodszych widzów, lecz bez wątpienia każdy w przedziale 10-30 lat znajdzie treści odpowiednie dla siebie. Bardzo dużo osób zawdzięcza Sailor Moon pierwszy kontakt z rysunkiem japońskim - bardziej fachowo nazywa się ich Pokoleniem Moonies. Jednak to, co zaprezentowała nam telewizja Polsat bardziej klasyfikowało się do parodii anime... Rymowanki zamiast zaklęć, zmiany imion, pół-tłumaczenia, braki odcinków, pomylone czołówki... Nie warto o tym pisać. Recenzja będzie więc dotyczyła Sailor Moon, nie Czarodziejki z Księżyca.
Cała historia podzielona jest na serie: Sailor Moon Classic, Sailor Moon Romance, Sailor Moon Super, Sailor Moon SuperS i Sailor Moon Sailor Stars. Razem wychodzi równe 200 odcinków, liczący około 20 minut, co daje prawie 67h przed ekranem, a wszystko zaczyna się mniej więcej tak:
W odległej przeszłości na Księżycu zostało założone Księżycowe Królestwo. Rządziła nim mądrze i sprawiedliwie - niczym w bajce, Królowa Serenity. Miała ona córkę, zaręczoną z księciem pochodzącym z Ziemi - Edymionem. Oczywiście nic nie mogło trwać wiecznie - władzy zapragnęła dla siebie władczyni Beryl z Królestwa Ciemności. Księżycowe Królestwo nie miało większych szans z potężną armią wroga. Jakby tego było mało dzięki swoim magicznym zdolnością Królowa Beryl zauroczyła wszystkich ludzi i tak Ziemia przyłączyła się do armii Królestwa Ciemności... Jedynym wyjątkiem był Książę Edymion zakochany w księżniczce. Mimo licznych prób ocalenia, Księżycowe Królestwo zostało doszczętnie zniszczone i zostały po nim jedynie zgliszcza. Widząc zrujnowane Królestwo, Królowa Serenity postanowiła wykorzystać energię srebrnego kryształu i poświęcić własne życie, by uratować ostatnie żyjące osoby. I tak oto Księżniczka Serenity, Książe Edymion, oraz cztery czarodziejki - najsilniejsze z wojowniczek, a także dwoje kocich doradców zostali przeniesieni do przyszłości. W ten oto sposób Księżniczka a zarazem Sailor Moon urodziła się pod postacią Usagi Tsukino, Edymion jako Mamoru Chiba, Czarodziejka z Merkurego otrzymała imię Ami Mizuno, Czarodziejka z Wenus - Minako Aino, Czarodziejka z Marsa Rei Hino zaś Czarodziejka z Jowisza Makoto Kino. Zarówno Mamoru jak i dziewczęta nie mieli pojęcia o swoich poprzednich tożsamościach... Pomóc im w odzyskaniu pamięci miały koty Luna i Artemis - zachowały wiedzę o losach Księżycowego Królestwa, a ich zadaniem w razie przebudzenia się nikczemnej Beryl było odnalezienie nowych wcieleń czarodziejek i przywrócenie im wspomnień. Podczas trwania kolejnych serii dochodzą odpowiednio: Czarodziejka z Plutona (Setsuna Meiou), Mała Czarodziejka z Księżyca (ChibiUsa), Czarodziejka z Urana (Haruka Tenou), Czarodziejka z Neptuna (Michiru Kaiou) i Czarodziejka z Saturna (Hotaru Tomoe).
Anime rozpoczyna się z zwyczajnym na pozór zdarzeniem. Dziewczyna o imieniu Usagi przegania kilku chłopców znęcających się nad czarną kotką. Zaraz potem zrywa z czoła zwierzęcia plaster skrywający tajemnicze znamię w kształcie półksiężyca. Odzyskawszy wolność kot przez chwilę przypatruje się Usagi, lecz ta w końcu biegnie w kierunku szkoły, gdyż - jak się można zaraz na początku domyśleć, jest spóźniona, co zdarza się jej wyjątkowo często. Kilka godzin później odsiaduje w swoim pokoju karę za dość marnie napisany test. Jej nieoczekiwanym gościem staje się ta sama kicia, którą uratowała rano. W tym momencie kończy się zwykłe życie Usagi, gdyż kotka - o dziwo, zaczyna mówić. Przedstawia się jako Luna i z uporem twierdzi, że dziewczyna, która ją uratowała jest Sailor Moon. Ta jednak nie jest skłonna uwierzyć w jej słowa i przypuszcza, że raczej oszalała. W końcu jednak Luna wykonuje spektakularny skok i materializuje się niezwykła broszka, dzięki której Usagi może przemienić się w Czarodziejkę(…). Tak też się oczywiście staje. Świeżo upieczona wojowniczka musi zająć się groźnym potworem, który bezwstydnie kradnie ludzką energię. Niestety nic nie idzie tak jak powinno, gdyż charakter Usagi pozostawia wiele do życzenia. Jest ona płaczliwa, szybko wpada w panikę, bardzo boi się wszystkiego co straszne i nieoczekiwane. Łatwo jest domyślić się iż z takim nastawieniem niewiele zwojuje. Na tym więc zadaniu skończyłaby się kariera Sailor Moon, gdyby nieoczekiwanie na pomoc nie przybył tajemniczy Tuxedo. Pomaga on w walce od samego początku i w sumie niewiele epizodów obywa się bez jego udziału. Po obejrzeniu kolejnych odcinków dowiadujemy się więcej o nowym wrogu Ziemi, stopniowo wraz z Usagi odkrywamy tak naprawdę znaną od początku tożsamość wyjątkowego sojusznika. Z biegiem czasu Luna odnajduje kolejne Wojowniczki. Praktycznie każdy odcinek koncentruje się wokół Usagi, jej przyjaciółek i rodziny. Coraz więcej można także się dowiedzieć o grożącym Ziemi niebezpieczeństwie. Powolutku zauważamy, jak bohaterka zmienia się z beksy w wojowniczkę o miłość i sprawiedliwość. Przemiana ta jest jedną z rzeczy, które można zauważyć dopiero po pewnym czasie. Na treści kolejnych serii nie będę się skupiał - sami się przekonajcie.
Całkiem miło wygląda też formująca się drużyna. Pozwolę sobie na malutki opis każdej osobowości. Ami, jak można się na początku przekonać, to dziecko - geniusz lubiące się uczyć dniami i nocami. Nauka jest dla niej jedną z ważniejszych rzeczy w życiu. Niestety jest ona również przyczyną tego, że Ami nie posiada przyjaciół. Jeśli tylko może, unika konfrontacji i głębszych znajomości. Jak się również okazuje jej zmorą są liściki miłosne, wcale nierzadko otrzymywane. W miarę rozwoju akcji powoli otwiera się na świat i na innych ludzi, głównie dzięki pomocy Usagi. Czarodziejka z Marsa, czyli Rei to osoba zgoła odmienna. Spotykamy ją na początku w świątyni, gdzie oddaje się przeróżnym rytuałom. Po przemianie okazuje się jedną z najbardziej porywczych postaci, jakie możemy spotkać. Co ciekawe potrafi się równie dobrze skoncentrować i przepowiadać przyszłość. Z tego, co można wywnioskować podczas oglądania, po prostu uwielbia dogryzać Usagi i robi to przy każdej możliwej okazji. Mimo tego mogę śmiało stwierdzić, że są to najbliższe przyjaciółki. Makoto z kolei, lubiąca być nazywaną Mako to stanowcza i silna (zarówno psychiczne jak i fizycznie) dziewczyna. Z powodu śmierci rodziców w katastrofie lotniczej boi się latać, ale także przez to, że musiała mieszkać sama jest wyjątkowo gospodarna i nie straszne jej są żadne prace domowe. No i w końcu dochodzimy do Minako. Od razu zauważamy jej żywiołowość. Uwielbia śpiewać oraz grać w siatkówkę i jest w tym całkiem dobra. Ponadto lubi chyba najbardziej ze wszystkich czarodziejek płeć przeciwną (dowodów w anime aż nadto). Przed przemianą w Czarodziejkę z Wenus była sławną wówczas Sailor V. Pozwoliło jej to oswoić się z walką z szeroko pojętym złem. Mieszka z nią Artemis czyli drugi z kocich doradców. Do Haruki (Czarodziejka z Urana) pasuje zdecydowanie określenie "chłopczyca". Ubiera się jak chłopak, wygląda jak chłopak, no a motoryzacja to też pasja typowo chłopięca. Michiru (Czarodziejka z Neptuna) to również ciekawa osobowość. Potrafi wspaniale grać na skrzypcach, malować i rzeźbić... Przeważnie widujemy ją na koncertach czy wystawach lub w muzeach. Razem z Haruką stanowią nierozłączną parę. Kolejnym indywiduum jest Czarodziejka z Plutona. Mamy okazję ją ujrzeć tylko wtedy, gdy pojawiają się poważne kłopoty. Niewiele wiadomo o jej życiu prywatnym. Z pozostałych postaci wymienić należy ChibiUsę i Hotaru. Ta pierwsza zbytnio nie przepada za Usagi, ale z czasem udaje im się stworzyć zgrany duet. Gdy poszukiwała Srebrnego Kryształu „wepchała się” do domu Usagi w niezbyt miły sposób. Na końcu wszystko układa się dobrze, ale zanim to nastąpi jesteśmy świadkami wielu zabawnych sytuacji z tym związanych. Hotaru jest chyba najbardziej tajemnicza z tajemniczych postaci jakie można spotkać . Przed poznaniem ChibiUsy najczęściej siedziała sobie w domu i z powodu braku kontaktu ze światem zamknęła się w sobie. Upłynęło sporo czasu nim udało się ją „otworzyć” ponownie. Przy czym prawie zawsze towarzyszył jej smutek i ból. Coś, co ją dobrze charakteryzuje to komunikatywność – na poziomie mniejszym niż zero. Dopiero po spotkaniu z ChibiUsą zaczyna normalniej funkcjonować wśród ludzi.
Fabuła wydaje się banalna i można się szybko do niej zrazić. Jednak Sailor Moon zaliczam do tych anime, które tylko na pozór cieszą małe dzieci, a tak naprawdę mają ukryte znaczenie... Praktycznie wszędzie można tu znaleźć aluzje. Podczas każdej finałowej walki, (a trochę ich jest)ale nie tylko tam. Piosenki mają naprawdę śliczne przesłanie i wystarczy znaleźć dobre tłumaczenie, by się o tym przekonać. Także w codziennych sytuacjach, z którymi ma do czynienia Usagi odnajdujemy liczne przykłady. Chociażby pojawiający bardzo często motyw królika. Widać go na przeważającej większości rzeczy należących do niej. Parasolka, piórnik, pościel... Wszędzie króliki... Początek ma to w pewnej legendzie, która mówi o żyjącym sobie na księżycu króliku... I wszystko jasne. Ciekawą rzeczą są też imiona kolejnych wrogów. Królowa Beryl – imię to pochodzi od nazwy pierwiastka nie innego jak właśnie beryl. Metallia ma genezę w słówku Metal. Generałowie także są nazwani a to od Jadeitu (Jadeite), Nefrytu (Nephrite), Zoizytu (Zoisite) (osobiście sprawdzałem^^) i Kuncytu (Kunzite). Klan Martwego Księżyca to kolejne wielkie zgromadzenie negatywnych postaci, które tak naprawdę nie są złe, choć same nie zdają sobie z tego sprawy. Rubens kojarzy się oczywiście z Rubinem, Esmeralda też nie budzi wątpliwości- szmaragd. Sapphir - od szafiru, no i oczywiście jeszcze książe Diamand. Inne negatywne postacie, to też jedno wielkie skupisko chemii i geologii... Zawitamy na księżyc gdzie znajduje się Morze Jasności a po łacinie Mare Serenitatis, czyli kłania się Królowa Serenity. Zaraz obok znalazłem też, dlaczego tak właściwie druga przemiana Sailor Moon wywoływana jest słowami "Potęgo przesilenia działaj", a w oryginale "Crisis Make Up". Otóż obok Mare Serenitatis położone jest Mare Crisiuma czyli po polsku Morze Przesileń... Także imiona pozytywnych postaci nie są wzięte niewiadomo skąd. Serena czytana po japońsku to Selena, czyli bogini księżyca. Edymion w mitologii był młodym chłopcem, w którym zakochała się Selene (jestem pewien że Sailor Moon odgrywana była w antycznym teatrze). Luna też jest boginią księżyca tyle, że u Starożytnych Rzymian; tak samo jak Artemida, z tym że my mamy Artemisa. Ziemskie imiona i nazwiska wojowniczek po moim rozkładzie na pojedyncze słówka też do siebie pasują...
Dużym plusem są bardzo zaskakujące zwroty akcji. Nie pojawiają się one niestety zbyt często. Akcja także nie jest oczywista. Kiedy dołączały kolejne Czarodziejki byłem pewny, że wszystko odbędzie się spokojnie i miło, a tymczasem tworzyły się liczne antypatie trwające nawet przez okres całej serii. Na wyjaśnienie wszystkiego oczywiście trzeba było cierpliwie czekać do samego końca. Lecz nawet na koniec potrafił mocno zaskoczyć. Przykładem może być chociażby walka Czarodziejki z Urana i Neptuna z Czarodziejką z Księżyca tuż po tym, jak ta druga uratowała tym pierwszym życie. Niewątpliwym atutem jest również oszczędne dawkowanie niektórych scen. Przemiana Tuxedo jest na tyle rzadka, że aż urocza.
Humor... To na pewno jest mocny punkt Sailor Moon. Pierwsze co przychodzi mi na myśl to Usagi powtarzająca swój angielski przed rozmową z przystojnym obcokrajowcem. Zresztą takie przykłady można mnożyć w nieskończoność. To naprawdę świetne przerywniki pomiędzy kolejnymi walkami (nawiasem mówiąc wszelkie potwory i monstra są niczym więcej jak metaforą problemów wieku młodzieńczego). Rei i jej ironiczne zagrywki też nierzadko rozśmieszają. Bardzo ciekawe przedstawia się hierarchia kolejnych wrogów. Tym przyjemniej patrzy się na to jak Ci u "dołu" powoli zauważają, że z "górą" jest naprawdę coś nie tak. Niestety klimat ten burzy się wraz z początkiem serii SuperS gdzie wszystko zostało strasznie udziecinnione a zamiast potwora pokazuje się nam coś, co raczej śmieszy niż przeraża. Nowy wróg również jest bardziej śmieszny niż straszny. Maleje także inteligencja bohaterek, co jest doprawdy żenujące. Mako zapowiada Minako, iz nigdy więcej się do niej nie odezwie, gdyż ta zepsuła jej własnoręcznie robionego pluszowego misia... Bardzo typowy problem dla czterolatka, a nie dla 15-letniej dziewczyny, która kilkanaście odcinków wcześniej(Seria S) i kilkanaście dalej (Sailor Stars) zachowywała się w bardzo dojrzały sposób. Skoro już o błędach mowa to niestety pojawiają się dość licznie, głównie w serii Romance sytuacje na wskroś nielogiczne spowodowane zawirowaniami czasowymi i będące skutkiem podróży w czasie odbywanych przez Czarodziejki. Nie będę ich przybliżać, by nie psuć Wam i sobie przyjemności płynącej z oglądania.
Na osobny akapit zasługuje związek między... W sumie tych związków było tyle, że nie sposób wszystkiego spisać... Może na początek Haruką i Michiru. Ileż to razy słyszałem, że są to dobre przyjaciółki. Ech ta cenzura. Przytoczę pewien dialog i wszystko będzie jasne:
Haruka: Michiru to boli. Nie dotykaj mnie w ten sposób.
Michiru: Będę dotykać Cię inaczej gdy będziemy same.
No i to tyle w tym temacie. Dużo ludzi postarało się by to nie wyglądało w ten sposób... To uczucie jest całkiem przyjemnym urozmaiceniem i dochodzi do grona plusów całej serii. Tak jak mówi sama autorka- serce mężczyzny, które posiada Haruka i kobiecość Michiru idealnie do siebie pasują. Zresztą takich związków jest więcej. Chociażby generałowie Zoisite i Nephrite. Oczywiście Sailor Moon nie jest wyłącznie o homoseksualistach. Najśliczniejszą parą pozostają Usagi i Mamoru. Chociaż związki reszty Czarodziejek, Luny i Artemisa czy dalszych przyjaciół Usagi też są ładnie rozbudowane... W końcu, jak pewnie niektórzy pamiętają Sailorki to jedno wielkie romanisidło...

Dobrnąłem szczęśliwie do muzyki, czyli kolejnej zalety Sailor Moon. Łącznie w anime jest około 200 utworów i piosenek. Są one dobrze skomponowane z akcją i zawsze pasuje do danej sytuacji. Jest też całkiem sporo piosenek śpiewanych w pewnych przełomowych momentach dotyczących uczuć Czarodziejek (Eien no Melody). Wtedy słowa naprawdę nabierają sensu, a melodia zdaje się płynąc z wnętrza duszy. Pojawia się też niemało muzyki poważnej. Często słychać Bacha czy Chopina. Skrzypce pojawiają się wraz z Czarodziejkami z Urana i Neptuna. Nie szczędzą nam ich też podczas pokazywania Czarodziejki z Saturna. Odpowiedzialna za to jest w dużej mierze Vanesssa Mae. Główna piosenka Moonlight Densetsu posiada w anime około 10 różnych wersji. Ogólnie piosenki pokazujące uczucia (głównie samotność i miłość) Czarodziejek są w ślicznym wydaniu. Nie za słodkie, ani nie za ostre. Dzięki nim można naprawdę wczuć się w sytuację bohaterek. W takich właśnie momentach zauważamy jak niewiele jest pomiędzy nami różnic... Także podczas transformacji muzyka i oprawa jest niezapomniana (ciężko zapomnieć coś co jest pokazywane w każdym odcinku). Sam motyw muzyczny i wizualny podczas transformacji Sailor Moon zmienia się sześć razy. Do openingu (Moonlight Densetsu) wracając można powiedzieć, że jest to znak, po którym każdy kto kiedyś choć trochę je oglądał, na pewno rozpozna Sailorki i zacznie ryczeć przez pół dnia. Ending także jest przyjemny, ale już dużo mniej rozpoznawalny. Dużą stratą dla tego anime były przeróżne przeróbki zagranicznych stacji, co doprowadziło do tego, że większość krajów europejskich ma własne utwory dla Sailor Moon.
Warto również wspomnieć o grafice i kresce. Nie jest ona rewolucyjna ani wspaniała i też nic w sumie dziwnego- anime powstało w latach dziewięćdziesiątych. Mimo to jest przyjemna dla oka. Szybsze ujęcia nie są przekazywane chaotycznie, co także jest plusem. Trzeba przytoczyć ciekawą rzecz jaką są ataki Czarodziejek, które jednak przypominają bardziej taniec bitewny. Dużo osób podczas takich scen szybciutko przewija te 30 sekund, ale mnie osobiście bardzo się one podobają a najbardziej chyba Spiral Heart Moon Rod. Po prostu tańczące Czarodziejki w oprawie ich żywiołów są zbyt nostalgiczne, a dobrana do tego muzyka pasuje świetnie. Nic dodać, nic ująć.
Sailor Moon to przede wszystkim klasyka shoujo. Przewijające się tu motywy na stałe zagościły w anime z lat 90. Polski fandom temu tytułowi zawdzięcza swoje istnienie w obecnej formie. Duża ilość osób zainteresowała się anime dzięki teamu, iż dawniej miała styczność z Sailorkami. Pomimo pewnej schematyczności animacja ta pozostaje stale aktualna i absolutnie niezapomniana dla każdego otaku.
Marcin "Suzume" Wróbel




