Zdawałoby się, że w dzisiejszym świecie, przesiąkniętym naukowym racjonalizmem, nie ma miejsca na magię, a stare legendy dawno umarły. W kulturze japońskiej jednak technika ściera się z duchowością, a świat materialny przenika się z boskim. Spirited Away Hayao Miyazakiego ukazuje to w niepowtarzalny sposób, pełen uroku i wdzięku. Było to jedno z pierwszych anime, które obejrzałam, ale bynajmniej nie sentyment skłonił mnie do sięgnięcia po nie ponownie. Po prostu jest to piękna produkcja, jedna z tych, do których ciągle chce się wracać, żeby poczuć niesamowity baśniowy klimat i przenieść się do krainy bogów. Mogłabym rozpływać się nad nią w nieskończoność... ale pora przejść do konkretów.
Główną bohaterką filmu jest dziesięcioletnia Chihiro, którą poznajemy w czasie przeprowadzki. Dziewczynka przywiązała się do poprzedniego miejsca i, z natury pesymistyczna i bojaźliwa, jest niechętna zmianom. Podczas podróży do nowego domu rodzice Chihiro mylą drogę i tak wszyscy lądują przed tunelem, po drugiej stronie którego znajduje się opustoszałe miasteczko. Trafiają tam na restaurację, w której znajdują mnóstwo świeżo przyrządzonych dań, nie znajdują natomiast żadnej obsługi. Wbrew radom córki, nieufnie odnoszącej się do poczęstunku, rodzice zajadają z apetytem, zamierzając później poprosić właściciela o rachunek. Chihiro przez jakiś czas spaceruje po okolicy, ale gdy po zmierzchu wraca, na miejscu rodziców znajduje tylko parę objadających się świń. Także świat po zachodzie słońca zmienia się coraz bardziej. Dziewczynka spotyka Haku, tajemniczego chłopca, który ratuje ją od rozpłynięcia się w powietrzu i radzi, jak uratować rodziców. Chihiru musi znaleźć pracę w łaźni dla bogów prowadzonej przez czarownicę Yubabę, za co płaci swoim imieniem. Jako Sen nauczy się żyć w na pozór nieprzyjaznym, rządzącym się innymi prawami świecie bogów, ale też pozna pewne wartości uniwersalne.
Grafika, jak na studio Ghibli przystało, stoi na bardzo wysokim poziomie. Kreska jest charakterystyczna dla pana Mizayakiego - lekka i dokładna jednocześnie. Postacie są narysowane w sposób pełen prostoty, ale zarazem każda z nich jest pełna cech indywidualnych, podkreślających ich różnorodność. Wnętrza są bardzo szczegółowo przedstawione, niekiedy zdumiewają wręcz bizantyjskim przepychem, kiedy indziej są ciemne i duszne. Baśniowy klimat podkreślają dopracowane, malownicze tła i piękne, harmonijnie dobrane kolory, które cieszą oko, ale także budują nastrój odpowiedni do sceny. Realistyczna animacja to kolejny, moim zdaniem duży, plus Spirited Away. Podczas kiedy postaci wielu anime chodzą sztywno i sztampowo, jakby wszystkie połknęły kij od szczotki, tutaj ruch jest bardzo naturalny, a w dodatku inny dla każdego bohatera. Dzięki temu Bóg Bez Twarzy jest eteryczny i nieuchwytny, Chihiro naprawdę porusza się jak dziecko, a Bou jest tłusty i ciężki. Tak prowadzone postacie ogląda się o wiele przyjemniej.
Jeśli chodzi o ścieżkę dźwiękową, Joe Hisaishi zdecydowanie stanął na wysokości zadania. Klasyczna zachodnia muzyka filmowa splata się w niej z motywami japońskimi. Dzięki połączeniu orkiestry z tradycyjnymi instrumentami z Kraju Kwitnącej Wiśni, Hisaishi wyczarował baśniowy soundtrack. Nie ma w nim częstych w muzyce filmowej gwałtownych tutti orkiestrowych, które służą wywoływaniu napięcia, ale czynią słuchanie takiej muzyki o wiele bardziej uciążliwym. Nie. Muzyka Hisaishiego jest delikatna i stonowana, co nie przeszkadza jej w tworzeniu nastroju. Wręcz przeciwnie, jest ona harmonijnym dopełnieniem oprawy graficznej. Delikatna i ulotna, nadaje klimat kojarzący się raczej z senną fantazją niż z awanturniczymi przygodami. Podkreśla także charakterystyczny rys całości, w której świat bogów i świat ludzi nakładają się na siebie, a "wczoraj" łączy się z "dziś". W zasadzie ścieżka dźwiękowa jest dziełem samym w sobie, niezależnie od filmu. To po prostu wspaniała muzyka, której chętnie się słucha.
Spirited Away to piękna, fantasmagoryjna opowieść, obficie czerpiąca z kultury Japonii. Jest w niej mnóstwo nawiązań do wierzeń i legend Kraju Kwitnącej Wiśni, poza tym zawiera charakterystyczne dla Mizayakiego elementy o przesłaniu ekologicznym, zręcznie wplecione w treść. Jej wykreowany ze smakiem surrealistyczny nastrój nie przytłacza, a oczarowuje. Ponad wszystko jednak, jest to opowieść o dorastaniu, wartości przyjaźni i o potędze miłości. Bo zwyciężenie miłością każdego zła okazuje się być zasadą, która obowiązuje nawet w świecie zupełnie odmiennym od naszego.
Luinloth
| Tytuł: |
|
![]() |
| Tytuł alternatywny: |
| |
| Autor oryginału: |
| |
| Reżyseria: |
| |
| Scenariusz: |
| |
| Muzyka: |
| |
| Studio: |
| |
| Gatunek: |
| |
| Rok produkcji: |
| |
| Czas trwania: |
| |




