Strona główna
Magazyn Arigato - Chibi
Recenzja anime: Hanbun no tsuki Ga noboru sora - Hantsuki

Romans zupełnie przeciętnego chłopaka z nieuleczalnie chorą dziewczyną, w realiach szpitalnych - ciekawe anime dla romantyków, z dawką filozofii w obliczu śmierci.

Zapalenie wątroby przywiodło młodego Yuuichiego do szpitala. Kolejne tygodnie kuracji wloką się niemiłosiernie, zwłaszcza dla siedemnastoletniego chłopaka. Tej rutyny nie potrafi przerwać nawet staruszek leczący się obok, a posiadający ogromną kolekcję świerszczyków. W obliczu kompletnej nudy nasz bohater nie raz stara się przynajmniej na chwilę uciec ze szpitalnego łóżka. Zawsze próbuje mu w tym przeszkodzić pielęgniarka Akiko, która sprawia wrażenie, że znacznie minęła się z powołaniem. Sytuacja zmienia się, gdy do szpitala zostaje przeniesiona Rika, rówieśniczka Yuuichiego. Pomimo jej nietowarzyskiego charakteru, i jego nieśmiałości oboje szybko się zaprzyjaźniają. A dalej? To już chyba oczywiste...

Czymś co zatrzymało mnie, pomimo kiepskiej na pierwszy rzut oka fabuły, był projekt postaci. Yuuichi - z pozoru całkiem normalny chłopak, którego rozwój wydarzeń stawia w zupełnie innej sytuacji. Choć zdaje się nie mieć zbyt wiele wspólnego z filozofowaniem, to sama obecność Riki powoduje, że refleksje nad życiem same się pojawiają. Także dziewczyna, zaczytana w całkiem poważnej literaturze dorasta o wiele szybciej, niż jej rówieśnicy. Ten fakt staje się naprawdę widoczny, gdy oboje spacerują w towarzystwie kolegów ze szkoły Yuuichiego. Dodatkowo całość relacji zrozumiała jest  właśnie przez pryzmat książek czytanych przez Rikę - Ginga Tetsudo no Yoru, czy Rodzina Thibault. Tak więc wszyscy, którzy liczyli na lekką historię, mogą być zawiedzeni. Także drugoplanowi bohaterowie nie wyglądają źle - pielęgniarka z charakterem, lekarz Riki (chyba najciekawsza postać w całym anime, którą zrozumieć można dopiero w ostatnim odcinku), kolega Yuuichiego przebierający się ciągle za Zebra Mask (jeden z nielicznych wątków komediowych) i inni, których będziemy mieli okazję widzieć. Wszyscy jak najbardziej realistyczni, a także wzbudzający sympatię. Co prawda zawsze przebiega myśl że "gdzieś to już było", ale powtarzalność nie daje się tak bardzo we znaki.

O fabule już takich ciepłych słów napisać nie mogę. Nie da się ukryć, że mimo wielu bardziej skomplikowanych momentów nadal jest to romans. A fabuła japońskich romansów zwykle jest dość prosta, bo albo kończy się szczęśliwym zakończeniem, albo przedstawia typowy japoński dramatyzm. Autorzy jednak przypomnieli sobie o oryginalności tworząc zupełnie niestandardowe zakończenie, które jednak ani trochę nie pasuje do tej serii i aż przesiąka kiczem. Niemniej jednak do reszty anime nie mogę mieć znaczących zastrzeżeń.

Grafika jako tytuł z 2006 roku wypada ot tak sobie. Tła zupełnie przeciętne, zresztą tak jak otoczenie. W końcu szpital nie jest wielkim polem do popisu dla animatorów. Trzeci plan jak to zwykle z nim bywa - jest niedbały. Niemniej jednak anime stawia głównie na bohaterów, przez co i oni są najczęściej w centrum uwagi. Przyjemna kreska znacznie ułatwia tutaj seans. Zarówno Yuuichi jak i Rika wyglądają jak najbardziej odpowiednio.

Muzyka to także nic nowego. W tle najczęściej usłyszymy fortepian, czasem coś mocniejszego. Niesamowicie przypadł mi do gustu opening - co tu dużo mówić - świetny wokal i niezapomniana muzyka. Niewątpliwie dla mnie to będzie jedna z lepszych czołówek jakie miałem okazję oglądać. Ending to typowa dla romansu ballada, także wpadająca w ucho. Nic odkrywczego, ale jest idealnym podsumowaniem każdego odcinka.

Zdecydowanie polecam Hantsuki wszystkim sympatykom romansu i anime. Ci, którzy tych gatunków nie trawią, będą się mogli przekonać, że istnieją również wartościowe i pełne wyrazu tytuły, których obejrzenie nie będzie w żadnym przypadku stratą czasu.

Recenzja na

Marcin "Suzume" Wróbel

Magazyn Argiato Wejdź na forum