Strona główna
Magazyn Arigato - Chibi
Hentai
Czasem zdarza się tak, że trzeba podejść do błahego tematu w poważny sposób. I tak tedy dziś uczynimy.
W ramach tego, że ostatnio strasznie mi się nudziło, zmitrężyłam niesamowicie dużo czasu na japońskich, rysowanych pornolach, zwanych powszechnie hentai. Tak, poświęcałam ostatnie wieczory oglądaniu hektolitrów spermy wylewających się z luf armat i oblewających wielkookie, baloniaste blond ślicznotki. I wiecie co? W tym szaleństwie jest metoda. A zatem… nie bójcie się, postąpcie za mną ku temu odrażającemu światowi kazirodztwa, prostytucji, przemocy i narkotyków. I pedofilii.

Japończycy słyną z tego, że w sprawach przemocy, jak i w sprawach seksu, nie znają granic. Oni zdaje się, w ogóle nie znają granic, jeżeli przyjrzeć się bliżej kulturze popularnej w Japonii, ale nie interesuje nas całość; choć nie należy ukrywać, że seks jest w tamtejszej kulturze o wiele powszechniejszy niż u nas. W każdym razie zaczniemy od tego, co najważniejsze: „I stworzył pan mężczyznę i kobietę…”

Kompleksy

Zaryzykuję stwierdzenie, że każdy widział choć raz hentai: rysunek, komiks, film, grę, cokolwiek. Nie, nie zarzekajcie się, że tak nie było, pełno tego w Internecie. Piersiaste panieneczki o twarzach dzieci i męscy mężczyźni z wielkimi męskościami. Przypomnijmy sobie.

Tak wygląda przykładowy Japończyk:


a tak, przykładowy bohater hentaia:

Dostrzegacie subtelną różnicę?

Oczywiście nikt nie mówi, że są to wnioski odkrywcze. Prawdą jest, że cała manga i anime są w jakiś sposób leczeniem sobie kompleksów (wszystkie te „kolorowe” postaci, pewien kanon bohaterów, wygląd powiązany z charakterem i rolą w serii, etc.) jednak to, co dzieje się w hentai, to już cuda. Wystarczy porównać film z aktorami i jakąkolwiek scenę z hentai.

Przeciętna mieszkanka Japonii jest niska, płaska, ma ciemne włosy i nie najlepszą cerę.


Prawdę mówiąc nie dziwota, że panowie marzą o amerykańskich sex bombach.
Każda prawie bohaterka hentai, z którą dane mi się było spotkać, miała biust. I to biust od rozmiaru B w górę. Oczywiście zdarzają się też dziewczyny z mniejszym, ale zwykle mają bardziej piersiastą koleżankę, która w końcu się pojawi.



Po drugie rysowane bohaterki nigdy nie mają dość. Trudno je nazwać kobietami, zwykle są jak maszyny. Dwóch partnerów? Jasne. Trzech? Bez kłopotu. Pięciu jednocześnie? Oczywiście (da się, uwierzcie). Nie ma uczuć, nie ma kobiety, nie ma kobiecego orgazmu. Liczy się tylko zaspokojenie mężczyzny.

O tym, że faceci boją się silnych kobiet, powszechnie wiadomo, dlatego też kobiety w hentai, nawet jeśli są sławnymi paniami dyrektor i sieją postrach wśród swoich pracowników i nawet jeśli jednego z nich uwiodą, to finalnie i tak będą jęczały z rozkoszy, a mężczyzna zatryumfuje jako samiec-zdobywca.

Każda natomiast samica, która nie chce faceta, powinna zostać sprowadzona na dobrą drogę. Bo wystarczy, żeby poczuła mężczyznę i przestanie wydziwiać, stanie się przykładną su… znaczy, chciałam powiedzieć żona i matką i będzie zaspokajała fantazje swojego mężczyzny. Lub też jego ojca. Albo jego kolegów. Albo jego syna z pierwszego małżeństwa…

Mężczyźni natomiast – to rzecz znamienna – mogą zawsze. Byli z jedną partnerką? Nie ma problemu, mogą z następną. Nie ma limitów, zdaje się, nie ma fizyczności. Bohaterami nie rządzą prawa natury, mogą zrobić ze swoim ciałem wszystko.

Jak powszechnie – albo i nie – wiadomo, prezerwatywy nie wszędzie są takie same. I – niestety – u Azjatów sprzedaje się te najmniejsze. Taka mała bolączka.



Na szczęście od czego się ma ołówek? Dwie minuty i poprawimy niedociągnięcia natury, bohater będzie mógł się pochwalić odpowiednim sprzętem. Natomiast rzadko poprawia się samych mężczyzn. Oczywiście, mamy wielu pięknych, przystojnych młodzieńców, wysportowanych, ogolonych od stóp do głów i dających swoim partnerkom niesamowitą rozkosz, bardzo często jednak są to starsi mężczyźni, lub młodzi chłopcy, brutalni, przedstawiani realistycznie z wszelkimi defektami urody. Szczególnie, kiedy mowa jest o serii prezentującej gwałt lub seks zbiorowy. Im brutalniejszy jest „scenariusz”, tym brzydsi będą napastnicy, a piękniejsze kobiety.

Bardzo ciekawym jest to, że mężczyzn w produkcji pornograficznej rzadko się liczy. Istotny jest penis (choć patrząc na część kadrów też nie do końca), który jako przedstawienie mężczyzny-czytelnika pozwala mu identyfikować się z mężczyzną-bohaterem. Spotkałam się z jedną z prac, gdzie mężczyźni byli tylko szarymi sylwetkami, bez włosów i rysów twarzy. Liczyła się tylko partnerka, nic więcej.



Fabuła, prawda czy mit?

Trafiłam również na kilka mini serii, które fabułę posiadały, nawet ze dwa takie one shoty były, w których toczyła się jakaś historia. Jednak większość czytanych (ha! cóż za szumne słowo!) przeze mnie tytułów ograniczało się do szczątkowej fabuły mającej zarysować sytuację wyjściową, czyli dlaczego oni będą ją ten-tego. Potem następuje seria kolejnych scen, w których dzieje się to, po co wszyscy przyszli, a na koniec często znajduje się „strona podsumowująca”, gdzie możemy się przekonać (w jakichś 80% przypadków), że bohaterce się podobało i kontynuuje proceder puszczania się.

Chodź, namaluj mój świat…

A świat ten jest miejscem nieskomplikowanym i niewymagającym myślenia. Kobiety, nie wyłączając matek, sióstr, córek, ciotek, pociotek, kuzynek i kogo sobie jeszcze wymyślicie, służą jako seks maszyny. Mają za zadanie spełniać fantazje erotyczne i zachcianki mężczyzn, ilu się ich akurat nawinie. Mężczyźni są panami, nawet ci najmłodsi – ile razy zdarzyło się, że matka oddawała się z uśmiechem na ustach swojemu niepełnoletniemu synkowi?


a nie mówiłam?

Lubicie dzieci? Zawsze chcieliście zobaczyć jak wasza partnerka odbywa stosunek ze zwierzęciem? Bawi was wiązanie? Tu znajdziecie wszystko. A nawet więcej. W dodatku wszelkie gwałty pozostaną zupełnie bezkarne. Przecież kobiety nic tylko kuszą: obcisłymi bluzeczkami, krótkimi spódniczkami, czy jedzeniem lodów na przykład. Poza tym, jak krzyczy o więcej to już nie gwałt.

Hentai zwykle posługuje się tymi samymi schematami w opowiadaniu historii i bliskimi czytelnikom miejscami. Szkoła, biuro, przedszkole, plac zabaw, dom, publiczne środki transportu. Oczywiście pomijam w tym momencie wszelkie tentacle s-f, wszelkie furry dziejące się w świece fantasy i w ogóle fanficki opatrzone znaczkiem „adult”. Skupiam się raczej na krótkich – zwykle dwudziestostronicowych – historiach. Dzięki temu, że są „bliskie czytelnikowi”, lepiej się sprzedają. Łatwo jest wykorzystać fantazje kolegów z pracy czy z boiska, wodzących wzrokiem za koleżanką, szefową, czy nauczycielką.

Jest to gatunek pod względem kreski równie niewymagający, co yaoi, albo shounen-ai. Zwykle ma być ładna i podkreślać krągłości i wielkości. W pierwszej części, tej narracyjnej, pojawiają się tła, potem jednak dominują zbliżenia na fragmenty anatomii. Czasem kadry są tak chaotyczne, że żeby się zorientować what is what, trzeba się nieco nakręcić głową czy też kartką, jeśli ma się wersję papierową.

Fascynującą sprawą są hentaie anime. Nie są one jakimś specjalnym osiągnięciem animatorów (?), ale warto się przyjrzeć szczególnie dubbingom. W wersji japońskiej jest dużo pisków… znaczy jęków rozkoszy i próśb o więcej, wyjęczanych głosem dwunastolatki. Tak, wiemy, że Japonki lubią być dziewczynkami. Najlepiej niegrzecznymi. Jednak najciekawsze są hentaie dubbingowane przez Amerykanów. Możecie mi wierzyć albo nie, ale kto raz usłyszał takie dzieUo, już nigdy nie zapomni. Będzie śnił koszmary, a jakakolwiek seria dubbingowana z angielska będzie się mu kojarzyć tylko z jednym. Brzmi to tak, jakby mieli do takiej roboty jeden komplet ludzi: kobietę o wysokim, nieprzyjemnym głosie, mężczyznę brzmiącego jak „ten bydlak z małym kutasem”, i ew. jakichś jego pomagierów. Zestaw tyle standardowy, co koszmarny.

Cenzura

O ile takowa występuje (a w produkcjach wypuszczanych na rodzimy rynek występuje zawsze, bo japońskie prawo zabrania pokazywania genitaliów) ograniczona jest do cieniutkiego czarnego paska na główce penisa, lub białego miejsca w kształcie owego. Czasem, acz raczej w filmach, anime, lub pracach kolorowych jako cenzury używa się …



Na koniec jeszcze kilka złotych zasad hentaia:

1. Kiedy kobieta krzyczy „nie”, nie przejmuj się, w końcu zacznie krzyczeć „tak”.
2. Brak orgazmu wielokrotnego u mężczyzny to mit. Facet może dojść tyle razy, ile chce.
3. Każda napotkana na ulicy/ w pracy/ w szkole/ w kościele/ na basenie kobieta to potencjalna partnerka niezależnie od tego czy jest obcą kobietą/żoną/siostrą/córką, czy zakonnicą.
4. Partnerka nie zajdzie w ciążę nawet po wielokrotnym gwałcie.
5. Nie ma takiej ilości spermy i takiego rozmiaru biustu, którego nie dałoby się „upchnąć” w komiksie.

Temat uważam oczywiście za otwarty, więc jeśli ktoś chciałby sobie pooglądać… znaczy, chciałam powiedzieć, napisać artykuł o loli, shocie, furry, tentaclach albo cokolwiek jeszcze znajdziecie, to czujcie się zaproszeni.

Nika Anuk.
... Lau 03-08-2010, 21:12:47
Ilekroć czytam ten tekst, poprawia mi się humor. Chciałabym (...)
Magazyn Argiato Wejdź na forum Kalendarium imprez