Kuchnia od Wschodu: Zupy
W dzisiejszym odcinku naszych kulinarnych podróży po Azji zajmiemy się jedną z najpopularniejszych i jednocześnie dających najszersze pole do popisu potrawą – ZUPĄ. Należy tu przede wszystkim przypomnieć, że zupa w wersji azjatyckiej często stanowi tak naprawdę połączenie zupy z daniem drugim, podane w jednym naczyniu – zupy w Azji są bowiem bardzo bogate i treściwe, i często wystarczają za cały posiłek.
Najpopularniejszą zupą japońską jest z pewnością ramen (znany większości miłośników mangi i anime dzięki serii „Naruto”).

Ramen można porównać z grubsza do polskiego rosołu z „wkładką”, ale nie jest to do końca trafne porównanie. Sposób przyrządzania klasycznego ramen można obejrzeć w załączonym na końcu artykułu programie Cooking with dog. Osoby mające ochotę na coś dłuższego w tym temacie powinny się skusić na dość banalny, ale na swój sposób uroczy film produkcji japońsko-amerykańskiej pod tytułem „The Ramen Girl” (zmasakrowany jak zwykle przez polskich tłumaczy na „Miłość o smaku orientu”), gdzie główna bohaterka, szukając sensu życia, zaczyna się uczyć gotowania ramen u japońskiego mistrza. W obu przypadkach widać dokładnie, że przyrządzenie ramen jest szalenie praco- i czasochłonne, a zdobycie niektórych składników może graniczyć z cudem, jeżeli nie mamy własnego, prywatnego dostawcy z Tokio. Na szczęście, jak to często w kuchni bywa, można trochę pooszukiwać i wykorzystać dostępne nam składniki. Oczywiście efekt nie będzie identyczny, ale i tak otrzymamy pyszną zupę o mocno azjatyckim wyglądzie.
Składniki:
- kostki rosołowe (z kury, jeśli zależy nam na delikatniejszym smaku lub wołowe, jeżeli interesuje nas bardziej wyrazisty smak);
- pierś z kurczaka lub indyka;
- namoczone we wrzątku grzyby Mun;
- marchewka, cebula, rzodkiew lodowa lub pęczek zwykłej rzodkiewki, kapusta pekińska, szczypiorek;
- opakowanie makaronu ryżowego lub sojowego, namoczonego we wrzątku;
- jajka na twardo;
- sos sojowy;
- opcjonalnie – małe krewetki gotowane;
W dużym garnku doprowadzamy do wrzenia wodę i dodajemy kostki bulionowe. Ich ilość uzależniona jest od tego, jak bardzo intensywny wywar chcemy mieć. Pokrojonego w małe kawałeczki kurczaka wrzucamy do wywaru, zmniejszamy ogień i gotujemy jakieś dziesięć minut. Grzyby Mun odsączamy i kroimy w paseczki, usuwając stwardniałe fragmenty. Wrzucamy do zupy i gotujemy 10 minut. Marchew, cebulę i rzodkiew kroimy w cienkie plastry, kapustę pekińską w paski. Dodajemy do zupy i gotujemy jakieś pięć minut. Całość doprawiamy do smaku sosem sojowym.
W miseczce układamy porcję makaronu odsączonego z wody i pokrojone w ósemki jajko. Całość zalewamy gorąca zupą. Podajemy posypane posiekanym szczypiorkiem. Oczywiście warzywa można dobierać wedle własnego smaku, a w wersji wegetariańskiej zrezygnować z kurczaka, ale w takiej formie ten „polski ramen” podaję ja i zazwyczaj wszystkim smakuje.
Jeżeli natomiast mamy w planach absolutne olśnienie towarzystwa, a nasz budżet kulinarny przewiduje pewne szaleństwa, wtedy zdecydowanie należy się skusić na przygotowanie tajskiej zupy rybnej, która jest aromatyczna, pożywna i – co tu dużo mówić – całkiem spektakularna.

Oczywiście i tutaj nie będziemy do końca wierni oryginałowi, bo w Polce nadal ciężko jest zdobyć na przykład trawę cytrynową czy egzotyczne gatunki ryby (a jeżeli już się uda, to cena powala na łopatki), ale gotowanie to przecież sztuka, więc zawsze dopuszczalne są odstępstwa od normy.
Składniki:
- dwie kostki rosołowe z kury;
- duży kawałek łososia (świeży) lub ryby maślanej (mrożonej);
- (dodatkowo można się pokusić o gotowane krewetki);
- mała puszka mleczka kokosowego;
- opakowanie namoczonych dziesięć minut we wrzątku grzybów Mun;
- tarta (najlepiej na drobnych oczkach) marchewka, około 200g;
- ugotowany ryż lub namoczony we wrzątku makaron ryżowy;
- pęczek posiekanego szczypiorku;
- jedna limonka lub cytryna;
- jedna papryczka chili lub szczypta chili w proszku;
- kilka łyżek uprażonego białego lub czarnego sezamu;
- 3 rozkłócone jajka;
- sos sojowy;
Ponownie w dużym garnku doprowadzamy do wrzenia wodę i dodajemy kostki rosołowe. Rybę kroimy w dużą kostkę. Zmniejszamy płomień pod wywarem, wlewamy mleczko kokosowe i dodajemy kawałki ryby oraz pokrojone w paseczki grzyby Mun (pamiętając o usunięciu stwardniałych części). Całość gotujemy około 5 minut. Następnie dodajemy startą marchew. Przyprawiamy sosem sojowym, sokiem z limonki oraz chili (jeżeli zupa ma być niezbyt ostra, z chili należy usunąć pestki) wedle uznania. Do zupy dodajemy ugotowany ryż lub namoczony makaron. Zwiększamy na chwilę gaz i powoli wlewamy roztrzepane jajka tak, by ścięły się w zupie. Podajemy posypane szczypiorkiem i sezamem.
Zupa jest bardzo gęsta i treściwa, więc spokojnie wystarcza za cały posiłek.
Bogactwo zup w krajach orientu niejednego przyprawić może o zawrót głowy, natomiast ich popularność przewyższa wszystkie inne potrawy. Jeżeli tylko odważymy się popuścić wodze fantazji i smaku, to przy użyciu prostych i ogólnodostępnych składników możemy w naszej kuchni wyczarować ich smakowite odpowiedniki.
Jak zwykle pozostaje mi jedynie życzyć powodzenia w przyrządzaniu i smacznego przy jedzeniu.
Zophiel.
A dla ciekawskich wspomniane wyżej linki:
Najpopularniejszą zupą japońską jest z pewnością ramen (znany większości miłośników mangi i anime dzięki serii „Naruto”).

Ramen można porównać z grubsza do polskiego rosołu z „wkładką”, ale nie jest to do końca trafne porównanie. Sposób przyrządzania klasycznego ramen można obejrzeć w załączonym na końcu artykułu programie Cooking with dog. Osoby mające ochotę na coś dłuższego w tym temacie powinny się skusić na dość banalny, ale na swój sposób uroczy film produkcji japońsko-amerykańskiej pod tytułem „The Ramen Girl” (zmasakrowany jak zwykle przez polskich tłumaczy na „Miłość o smaku orientu”), gdzie główna bohaterka, szukając sensu życia, zaczyna się uczyć gotowania ramen u japońskiego mistrza. W obu przypadkach widać dokładnie, że przyrządzenie ramen jest szalenie praco- i czasochłonne, a zdobycie niektórych składników może graniczyć z cudem, jeżeli nie mamy własnego, prywatnego dostawcy z Tokio. Na szczęście, jak to często w kuchni bywa, można trochę pooszukiwać i wykorzystać dostępne nam składniki. Oczywiście efekt nie będzie identyczny, ale i tak otrzymamy pyszną zupę o mocno azjatyckim wyglądzie.
Składniki:
- kostki rosołowe (z kury, jeśli zależy nam na delikatniejszym smaku lub wołowe, jeżeli interesuje nas bardziej wyrazisty smak);
- pierś z kurczaka lub indyka;
- namoczone we wrzątku grzyby Mun;
- marchewka, cebula, rzodkiew lodowa lub pęczek zwykłej rzodkiewki, kapusta pekińska, szczypiorek;
- opakowanie makaronu ryżowego lub sojowego, namoczonego we wrzątku;
- jajka na twardo;
- sos sojowy;
- opcjonalnie – małe krewetki gotowane;
W dużym garnku doprowadzamy do wrzenia wodę i dodajemy kostki bulionowe. Ich ilość uzależniona jest od tego, jak bardzo intensywny wywar chcemy mieć. Pokrojonego w małe kawałeczki kurczaka wrzucamy do wywaru, zmniejszamy ogień i gotujemy jakieś dziesięć minut. Grzyby Mun odsączamy i kroimy w paseczki, usuwając stwardniałe fragmenty. Wrzucamy do zupy i gotujemy 10 minut. Marchew, cebulę i rzodkiew kroimy w cienkie plastry, kapustę pekińską w paski. Dodajemy do zupy i gotujemy jakieś pięć minut. Całość doprawiamy do smaku sosem sojowym.
W miseczce układamy porcję makaronu odsączonego z wody i pokrojone w ósemki jajko. Całość zalewamy gorąca zupą. Podajemy posypane posiekanym szczypiorkiem. Oczywiście warzywa można dobierać wedle własnego smaku, a w wersji wegetariańskiej zrezygnować z kurczaka, ale w takiej formie ten „polski ramen” podaję ja i zazwyczaj wszystkim smakuje.
Jeżeli natomiast mamy w planach absolutne olśnienie towarzystwa, a nasz budżet kulinarny przewiduje pewne szaleństwa, wtedy zdecydowanie należy się skusić na przygotowanie tajskiej zupy rybnej, która jest aromatyczna, pożywna i – co tu dużo mówić – całkiem spektakularna.

Oczywiście i tutaj nie będziemy do końca wierni oryginałowi, bo w Polce nadal ciężko jest zdobyć na przykład trawę cytrynową czy egzotyczne gatunki ryby (a jeżeli już się uda, to cena powala na łopatki), ale gotowanie to przecież sztuka, więc zawsze dopuszczalne są odstępstwa od normy.
Składniki:
- dwie kostki rosołowe z kury;
- duży kawałek łososia (świeży) lub ryby maślanej (mrożonej);
- (dodatkowo można się pokusić o gotowane krewetki);
- mała puszka mleczka kokosowego;
- opakowanie namoczonych dziesięć minut we wrzątku grzybów Mun;
- tarta (najlepiej na drobnych oczkach) marchewka, około 200g;
- ugotowany ryż lub namoczony we wrzątku makaron ryżowy;
- pęczek posiekanego szczypiorku;
- jedna limonka lub cytryna;
- jedna papryczka chili lub szczypta chili w proszku;
- kilka łyżek uprażonego białego lub czarnego sezamu;
- 3 rozkłócone jajka;
- sos sojowy;
Ponownie w dużym garnku doprowadzamy do wrzenia wodę i dodajemy kostki rosołowe. Rybę kroimy w dużą kostkę. Zmniejszamy płomień pod wywarem, wlewamy mleczko kokosowe i dodajemy kawałki ryby oraz pokrojone w paseczki grzyby Mun (pamiętając o usunięciu stwardniałych części). Całość gotujemy około 5 minut. Następnie dodajemy startą marchew. Przyprawiamy sosem sojowym, sokiem z limonki oraz chili (jeżeli zupa ma być niezbyt ostra, z chili należy usunąć pestki) wedle uznania. Do zupy dodajemy ugotowany ryż lub namoczony makaron. Zwiększamy na chwilę gaz i powoli wlewamy roztrzepane jajka tak, by ścięły się w zupie. Podajemy posypane szczypiorkiem i sezamem.
Zupa jest bardzo gęsta i treściwa, więc spokojnie wystarcza za cały posiłek.
Bogactwo zup w krajach orientu niejednego przyprawić może o zawrót głowy, natomiast ich popularność przewyższa wszystkie inne potrawy. Jeżeli tylko odważymy się popuścić wodze fantazji i smaku, to przy użyciu prostych i ogólnodostępnych składników możemy w naszej kuchni wyczarować ich smakowite odpowiedniki.
Jak zwykle pozostaje mi jedynie życzyć powodzenia w przyrządzaniu i smacznego przy jedzeniu.
Zophiel.
A dla ciekawskich wspomniane wyżej linki:

Dodaj komentarz do tego artykułu
+Miłość o smaku orientu Porky2 23-07-2010, 09:51:54
"Miłość o smaku orientu”;, film calkiem fajny, ogladalem go jakies (...)




